Gliwice – historia samoorganizacji
W Gliwicach
– tło dla historii towarzystw gimnastycznych
Piotr Frączak
Zastanawiam się na ile mieszkańcy mieli w historii wpływ na swój los, Co mogli i co potrafili zrobić sami dla siebie i swojego otoczenia jedynie współdziałając ze sobą. Historię samoorganizacji w Gliwicach zaczniemy opowiadać od pewnego typu organizacji, od towarzystw gimnastycznych. Cykl nasz przygotowywany jest pod patronatem portalu ngo.pl, co mam nadzieję, udowodni, że opowiadanie mikrohistorii, w których bohaterem są organizacje, a nie tylko pojedyńcze osoby, to szansa na pokazanie znacznie szerszego, ponadlokalnego i ponadjednostkowego, wymiaru samoorganizacji.
Zaczęliśmy od opisania wyimaginowanej historii samoorganizacji w Gliwicach i rozważań dotyczących specyfiki tutejszych organizacji. Dziś dodajmy jeszcze kilka szczegółów z historii samoorganizacji w Gliwicach. Być może nie o wszystkich słyszeliście. Chodzi o to, by nawet Ci, którzy niewiele o Gliwicach wiedzą mieli jakiś punkt odniesienia.
Dziś mówiąc o organizacjach społecznych mamy na myśli przede wszystkim zrzeszenia i fundacje. Można powiedzieć, że tak było od początków miasta, choć przecież przez wieki formy te przybierały różne znaczenia. Fundacje początkowo – czyli znakomitą większość historii – nie były osobnymi organizacjami. Były indywidualnymi inicjatywami rozumianych jako zapewnienie środków na działalność społeczną. Z kolei większość zrzeszeń, czyli zbiorowych form realizacji tych działań, opierała swoje istnienie właśnie na różnego rodzaju fundacjach. W wielu wypadkach takie fundacje (darowizny, przywileje) były wręcz podstawowym wymogiem powstawania np. zakonów czy bractw. Jak to w bardzo ogólnym zarysie wyglądało w Gliwicach?
Do wiosny ludów
Pierwsze fundacje były fundacjami książęcymi w XIII wieku. Władysław I Opolski ufundował samo miasto, kościół parafialny Wszystkich Świętych, oraz, co jest nie bez znaczenia dla historii Gliwic, niedaleki klasztor w Rudach. Jednak instytucja fundacji powoli się „demokratyzowała”, z kompetencji władców stawała się domeną możnowładców i szlachetnie urodzonych, a z czasem i mieszczan. Oni to starając się zadbać o swoje życie wieczne, ale i dla podkreślenia doczesnej pozycji społecznej korzystali także z instytucji fundacji. Początkowo głównie było to formie tzw. fundacji altaryjnych -zapewniających utrzymanie ołtarza lub kaplicy i obowiązkiem odprawiania mszy, a wiec i z utrzymaniem odprawiającego je księdza, altarzysty. To dla altarzystów po 1470 r. przysposobiono specjalny budynek ponoć nazywany przez mieszkańców „Jeruzalem”. Jak czytamy w historii kościoła Wszystkich Świętych w 1687 fundacji mszalnych było, tworzonych przez wieki, trzydzieści osiem. Wspomnijmy tu szczególnie fundację gliwickiego cechu sukienników, którzy ufundowali w 1529 r. ołtarz św. Antoniego. Wspomnijmy jeszcze fundację gliwickiego wójta, którego fundacja (zatwierdzoną w 1409 r.) zapewniała funkcjonowanie całego szpitala św. trójcy.
Pierwsze zrzeszenia powstawały w Gliwicach jeszcze w okresie przedtrydenckim, choć udokumentowane istnienie organizacji (bractw i cechów) jest stosunkowo późne. I tak wiemy, że przy kościele parafialnym zawiązano Bractwo Bożego Ciała (Corpus Christi), o którym wspomina się po raz pierwszy w dokumencie fundacyjnym z 1486 r. Z kolei w sprawie cechów to Nietzche podaje, że „pierwszy potwierdzony [przywilej] pochodzi dopiero z 1609 roku cechu piekarzy. Potem pojawiają się cech szewców w 1610 roku i cech garncarzy z 1632 roku”. Jednak cechy oczywiście musiały istnieć dużo wcześniej, samo rzemiosło, a więc zaczątki cechów, to wiek XIII. Zresztą sam Nietsche dowodzi, że już w „1503 roku w radzie zasiadali burmistrz i majstrowie cechowi„.
Niewątpliwie po wojnach husyckich (najpierw prześladowano katolików potem popierających husytów) właściwie trzeba było budować wspólnotę od początku. W efekcie miasto, które w 1430 stało się przecież centrum działania husytów w czasie reformacji pozostało, w morzu protestantyzmu na Śląsku, na wskroś katolickie. Nie przeceniając roli organizacji, ale trzeba wspomnieć, że w historii parafii czytamy, że to „Efektem działalności bractwa (Bożego Ciała – PF) była deklaracja uchwalona przez gliwickich rajców w 1587 r., w której za powszechną aprobatą mieszkańców zezwalano na osiedlanie się w mieście wyłącznie katolikom, sami zaś mieszkańcy zobowiązywali się wysyłać swoje dzieci na naukę tylko do szkół katolickich”. Katolickość miasta – potwierdzona jeszcze skuteczną obroną z 1626 r. przed wojskami protestanckimi – przetrwała do czasów pruskich. Być może ten brak „konkurencji” religijnej był jedną z przyczyn, poza dominacją lokalną klasztoru w Rudach, zadziwiającego braku zakonów w Gliwicach do początków XVII wieku. Zresztą nawet polscy franciszkanie reformaci osiedlili się tu w 1612 raczej z powodu braku możliwości tworzenia klasztorów na terenie Królestwa Polskiego niż z potrzeb lokalnych. Dodajmy historia tego klasztoru to zupełnie inna, pełna niesamowitych historii, opowieść.
Również oświecenie dotarło do Gliwic raczej z zewnątrz razem pruskimi urzędnikami oraz inżynierami i pracownikami Królewskiej Odlewni Żeliwa i nie przybrało jasnych form organizacyjnych. Początek XIX wieku był raczej ciosem w stare struktury samoorganizacji (cechy, zakony, bractwa) niż w tworzenie się nowych np. lóż masońskich – to w Gliwicach czas późniejszy (1854). Jednak są przykłady, że pojawiały się pierwsze zalążki nowych inicjatyw np. muzyka, teatr.
Obudzona obywatelskość
Wydaje się, że 1848 był niewątpliwie rokiem przełomowym dla aktywności mieszkańców Gliwic, zresztą w różnym wymiarze – od politycznego przebudzenia, przez ekonomiczne bunty, aż po zamieszki antyżydowskie. Jednak dopiero w latach sześćdziesiątych mamy prawdziwy wysyp organizacji różnego typu. Coś, co niektórzy nazywają niemiecką „manią stowarzyszeniową” (Vereinsmeierei), a co można uznać za początki dzisiejszego rozumienia społeczeństwa obywatelskiego zaczęło się właśnie wówczas. Nie da się w skrócie opowiedzieć tej różnorodności form i celów, ale kilka przykładów.
Uwagę zwracają organizacje religijne, w tym katolickie, które szczególnie wzrosły w siłę… po bismarkowskim ataku na Kościół katolicki po 1871 roku. Obok, znanego nam bractwa Bożego Ciała, które odnowiło się po kasacie z 1810 już w 1815, mamy np. Katolickie Stowarzyszenie Robotnicze, ale podzielone na osobno działająca sekcje. Niemiecka spotykała się w 1907 w budynku Teatru i Domu Koncertowego, polska w małej sali „Neue Welt”. Oczywiście przy związkach wyznaniowych nie brakuje działań charytatywnych jak sierociniec katolicki (katholisches Waisenhaus) prowadzony, z przerwami, przez siostry boromeuszki, Związek Groszowy (Pfennigverein) działający przy parafii ewangelickiej, czy działające w ramach wspólnoty żydowskiej Stowarzyszenie wspierania sierot i promowania rzemiosła wśród Izraelitów (Verein zur Unterstützung der Waisen und zur Beförderung der Handwerke unter den Israeliten).
W XIX wieku wagę zwracają też liczne indywidualne fundacje, które nabierają cech świeckich i są tworzone z myślą o stypendiach edukacyjnych lub zapomogach dla najbiedniejszych. Przywołajmy kilka przykładów z publikacji Nietschego. W 1834 „królewski wyższy dyrektor pocztowy i tajny radca dworu Schwürtz z Wrocławia [d]la tutejszej szkoły ufundował (…) kapitał w wysokości stu dwudziestu talarów, z którego odsetki miały być corocznie, w dniu 6 lipca, rozdzielane po równo i pożytkowane na zakup książek dla ubogich uczniów wyznania katolickiego i ewangelickiego”. Z kolei w 1878 roku „kupiec Wilhelm Lustig z Lipska złożył w tutejszej komunie legat w wysokości trzech tysięcy marek. Odsetki z tej kwoty po śmierci darczyńcy rozdzielane być winny między ubogich mieszkańców bez względu na wyznanie”. Znów zmarły w roku 1882 powiatowy radca sądowy Augustin Babka „ufundował kapitał w wysokości tysiąca ośmiuset marek w formie nieustającej fundacji. Odsetki z kapitału winny stanowić stypendium dla pilnego, obyczajnego i potrzebującego pomocy ucznia wyznania katolickiego, który uczęszcza do tutejszego gimnazjum”. Itd, itp.
Silny był też ruch muzyczny złożony z wielu organizacji, liczne były organizacje zawodowe, patriotyczne, ekonomiczne, kobiece (por. np. spisy z 1905 i 1907). Zapewne niektóre z nich, przynajmniej personalnie, wiążą się z naszym opowiadaniem.
Towarzystwa Gimnastyczne

Historia MTV (Männer-Turnverein) na tle historii Gliwic – schemat ilustracyjny
Nasze poszukiwania mikrohistorii zaczniemy jednak od towarzystw gimnastycznych. Dlaczego? Powodów jest pewnie wiele. Są to jedne z pierwszych organizacji „nowego typu”, które były egalitarne, demokratyczne i z założenia masowe. Ważne jest też, że miały swoje odpowiedniki w wielu krajach co pozwala na swoiste studia porównawcze. Szczególnie ważny będzie tu polski „Sokół”, który rozwijał się – z uwagi na zabory – w bardzo różnych warunkach prawnych i politycznych i działał też w Gliwicach. Tak oto spróbuję przybliżyć ich historię. Dziś tylko kilka z ważniejszych dat. W 1861 powstaje Męskie Towarzystwo Gimnastyczne (MTV), w 1878 Towarzystwo Gimnastyczne „Vorwärts”, w 1891 Towarzystwo Gimnastyczne „Frohsinn”, a w 1902 Gliwicka Gmina Gimnastyczna będąca lokalną federacją tych stowarzyszeń.
Oczywiście „diabeł tkwi w szczegółach”. Czy uda nam się „zobaczyć” jak toczyło się życie gimnastyczne w Gliwicach i znaleźć odpowiedź na wiele rodzących się pytań? Jak się miały, dla przykładu, inicjatywy gimnastyczne do sportowych, a jak tradycyjne organizacje gimnastyczne do robotniczych i żydowskich? Jaka rolę pełniło założone w 1904 polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”? Jaka była rola organizacji gimnastycznych w działaniach paramilitarnych? Czy Gleichschaltung po 1933 był dla gimnastyków zewnętrznym przymusem czy naturalną koleją rzeczy? Ja sam jestem ciekaw.
W tekstach odwołuję się przede wszystkim do:
Tracz, Bogusław „Gliwice. Biografia miasta”, Gliwice 2025;
Nietsche, Benno „Historia miasta Gliwice”, Gliwice 2011;
Rosenbaum, Sebastian i Tracz, Bogusław (red.) „OMNIUM SANCTORUM, Kościół i parafia Wszystkich Świętych w Gliwicach”, Gliwice 2013;
Jeśli temat wydaje się ciekawy zapraszam do współpracy. To praca trochę detektywistyczna, trochę literacka. Wiele jest jeszcze do odkrycia i do opowiedzenia. Zapraszam, napisz do mnie.
Patronat:

