W poszukiwaniu korzeni – Gliwice 

 

Działania w pierwszym roku

Historia towarzystw gimnastycznych w Gliwicach (3)

Piotr Frączak

Stefan Bratkowski, w swoich wezwaniach do zaangażowania społecznego, zwracał uwagę na rolę pierwszego – nawet małego – sukcesu, który może spoić inicjatywę. To bardzo ważne. Początkowe porażki mogą zniechęcać do dalszych prób, dlatego tak ważne są pierwsze aktywności. Dodatkowo „wiatru w żagle” może dostarczać także poczucie bycia częścią większej całości, dużego ruchu społecznego. Jak to wyglądało w przypadku Turnverein zu Gleiwitz?

Ćwiczenia w parku i marsze

„…stowarzyszenie już w pierwszym roku swojego istnienia przeżyło radosny rozkwit, który charakteryzował się szybkim wzrostem liczby członków, organizacją wielu marszów gimnastycznych oraz ożywioną pracą na sali ćwiczeń” pisali gimnastycy na 50-lecie urodzin swojej organizacji. Jak to wyglądało? Nowe towarzystwo od razu podjęło aktywność. Zadecydowano o zakupie najpotrzebniejszych przyrządów gimnastycznych, których koszty miały być pokrywane z wpływów z opłat za wstęp (10 srebrnych groszy) i składek miesięcznych (5 srebrnych groszy), jak również z dobrowolnych datków.

Warto tu wspomnieć, że wówczas w Prusach główną walutą był talar, który składał się z 30 srebrnych groszy (silbergroschen) czy z360 fenigów (pfenning). Dniówka niewykwalifikowanego robotnika rolnego wówczas mogła wynosić ponoć nawet tylko 4 srebrne grosze)

Za zebrane pieniadze – jak informuje Shmidt – zakupiono podstawowy zestaw przyrządów poręcze, drążek, trampolinę oraz stojaki do skoków wzwyż oraz konia z łękami oraz drabinę.  Wieczory ćwiczeń (Turnabend), które wówczas odbywały się dwa razy w tygodniu, organizowano w ogrodzie „Schwürza” (pojawia sie też nazwa „Schwiritz’ Garten”) przy Teuchertstraße (obecnie Zygmunta Starego).

Od poczatku, jak widzieliśmy, kwestie organizacyjne i ideowe (przewodniczący i mówca) oddzielone były od merytorycznych (kierownik ćwiczeń). Jak wyglądały ówczesne ćwiczenia? Prowadził je znany nam już Amand Heckel. Oczywiście w ramach spotkań prowadzone były ćwiczenia podstawowe („wolne i porządkowe”), znane nam z gimnastyki szkolnej, a więc wymachy ramion, wspięcia na palce, głębokie przysiady czy skłony tułowia w różnych kierunkach. Dziś to coś tak oczywistego, ale wtedy to była rewolucja. Podstawą aktywności były też ćwiczenia na przyrządach i marsze gimnastyczne (Turnmärsche). To, że prowadzono je „na świeżym powietrzu”, miało nie tylko charakter zdrowotnościowy (polski Sokół, który dołączył do rodziny towarzystw gimnastycznych już w czasach dominacji sal gimnastycznych, dopiero po latach znów odkrywał ucieczkę z dusznych pomieszczeń), ale także, a może przede wszystkim, publicznej demonstracji. 

 

 

 

 

 

Zdjęcia niemieckim gimnastyków (za  www.britannica.com) są z czasów późniejszych – początki XX wieku, ale chyba dobrze oddają tamtą atmosferę

Schmidt pisze, że już po „2 miesiącach Towarzystwo wyjechalo na pierwsze zawody do Łabęd i po miesiącu do Zabrza”. Zapewne nie były to jednk jeszcze prawdziwe zawody, ale właśnie owe marsze, które nie tylko uczyły współdziałania, ale też promowały ideę (np. Towarzystwo Gimnastyczne w Zabrzu powstało 27 sierpnia 1862 roku) i też były formą spędzania wolnego czasu. 

Wyjazd do Berlina

Mimo ograniczonych środków finansowych związek przekazał jeszcze 3 talary i 16 srebrnych groszy na budowę pomnika Jahna w Berlinie oraz wysłał pięciu delegatów na Ogólnoniemiecki Zlot Gimnastyczny (Allgemeines Deutsches Turnfest) na spotkanie gimnastyków w dniach 10-12 sierpnia 1861 roku. Oto bowiem berlińska Rada Gimnastyczna z okazji 50. rocznicy utworzenia przez Jahna pierwszego boiska gimnastycznego w Berlinie zaprosiła kluby gimnastyczne, nie tylko zresztą z krajów niemieckich. Niewątpliwie to trzydniowe spotkanie musiało zapaść w pamięć uczestników z Gliwic i dać impuls do dalszych działań.

W festiwalu brało udział około 4000 gimnastyków i gimnastyczek (1200 członków berlińskich klubów gimnastycznych oraz około 1000 uczniów szkół państwowych i prywatnych i ok 1700 przedstawicieli klubów z 262 miast, w tym 5-ciu z Gliwic). W piątek były oficjalne powitania. Kulminacją soboty było uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod pomnik Jahna w parku Hasenheide i wielotysięczna manifestacja. Tego samego dnia odbyła się także wielka wycieczka do Spandau i na wyspę Pichelswerder, zakończona piknikiem nad Hawelą. W drodze powrotnej doszło do incydentu, gdy część przeciążonych łodzi wywróciła się, co prasa opisała jako „orzeźwiającą kąpiel” uczestników. W niedzielę miała miejsce druga, jeszcze większa parada, prowadząca przez reprezentacyjne ulice Berlina, Bramę Brandenburską i Tiergarten na boisko gimnastyczne w Moabicie. Tam odbył się główny pokaz gimnastyczny, w którym tysiące gimnastyków wykonywało ćwiczenia zbiorowe i drużynowe przy aplauzie dziesiątek tysięcy widzów. Dzień zakończyły wspólne spotkania i wieczorne uroczystości. Trzeciego dnia obradował Niemiecki Dzień Gimnastyki – swoisty parlament ruchu turnerskiego. Delegaci debatowali nad przyszłością gimnastyki, jej rolą w wychowaniu, relacją do państwa oraz możliwością utworzenia ogólnoniemieckiej federacji gimnastycznej. Choć decyzji o jej powołaniu jeszcze nie podjęto, festiwal wzmocnił współpracę klubów i ideę jedności (szczegóły np. Vor 156 Jahren: Das 2. Deutsche Turnfest 1861 in Berlin).

Prezentowane rysunki nie dotyczą Berlina, ale już z kolejnego Ogólnoniemieckiego Festiwalu Gimnastycznego z udziałem około 20 000 aktywnych gimnastyków, który odbył się w 1863 roku w Lipsku. Przedstawia on Lipski Korpus Gimnastyczny, który pewnie był też w Berlinie. Druga grafika pokazuje moment przemówień na tle niemieckiego pozdrowienia GUT HEIL. Pozdrowienie analogiczne do sokolego „Czołem”, choć dziś nam kojarzy się zupełnie inaczej… A przecież Hitler przyjdzie na świat dopiero za ponad ćwieć wieku.  Wydaje się, że te ilustracje dobrze oddają atmosferę tamtych festiwali. Do Lipska – dodajmy trochę wybiegając wprzód –  na Ogólnoniemieckie Święto Gimnastyczne wybrało się już 28 gliwiczan z czego tylko jeden delegat na koszt towarzystwa, pozostali na własny koszt…

 

Źródła:

Grafiki:

    1. Die Gartenlaube (1872) – Jahndenkmal (Berlin)
    2. Allgemeines Deutsches Turnfest 1863
    3. Museum für Kunst und Gewerbe, Hamburg; inventory no. P1994.1566 (public domain)
    4. Von Carl Emil Toller (Zeichner) – Illustrirte Zeitung 41 (1863), Nr. 1050 

Warto przeczytać:


Jeśli temat wydaje się ciekawy zapraszam do współpracy. To praca trochę detektywistyczna, trochę literacka. Wiele jest jeszcze do odkrycia i do opowiedzenia. Zapraszam, napisz do mnie.

Patronat: